W przeciwieństwie do mojego ostatniego posta, dzisiaj mam bardziej pozytywny nastrój :D.
Może to też dlatego, że jutro wracam do domu. Pasuje w końcu naładować akumulatory:). Odreagować i oderwać się od wszystkiego. Spotkać się z Wami ( będzie tylko brakować Kayoru).
Chociaż tutaj nie zapeszając też zaczyna się układać. Z dnia na dzień małymi kroczkami dostosowuje się do nowej rzeczywistości. Może jednak nie zwarjuje :D
Florence + The Machine - Never Let Me Go
Się nakręciłam ostatnio na tą piosenkę. Wiem, że to nie jest żadna nowość. Kiedyś tam obiła mi się o uszy ale nie zwróciłam na nią uwagi.
Za to ostatnie dwa dni tylko ona mi leci w słuchawkach. Mega kawałek, ma coś w sobie jak dla mnie przynajmniej.
A wracając do mojej obsesji :D
No i co słychać u mnie w zakresie mani koreańskiej ? :D
Jak narazie nie mogę doczekać się dramy City Conqeust. Prędzej umrę niż się doczekam. A najgorsze jest to, że się napaliłam czekam i czekam a tu ciągle nic i mnie z tego powodu zaczyna coś trafiać ( i jak człowiek ma być zdrowy i się nie stresować ?!:D) W każdym razie z racji tego, że potrzebna mi była do przetrwania jakaś fajna drama z pomocą przybył Lee Min Ho i jego najnowsza drama Faith. W sumie już wcześniej chciałam ją sobie obejrzeć, ale nie mogłam się zebrać bo zawsze było coś. Jednak będąc dopiero przy początku to już teraz wiem, że Lee Min Ho kolejny raz udowodnił, że warto go ubóstwiać ^^. Drama jest naprawdę fajna i warta zalukania. Chociaż napewno nie zachwyci mnie tak jak City Hunter to i tak będzie jednym z moich faworytów ( jakże mogło być inaczej skoro to Lee Min Ho :D) Ale wyłączając jego osobę, to reszta bohaterów też jest ciekawa i ( jak narazie ) nie denerwująca np. partnerująca Min Ho Pani Doktor . Noo w każdym razie polecam Wam moje Dziewuszki. Uff ale się rozpisałam, no ale to dlatego, ze nie mam z kim się podzielić moimi wrażeniami :D Znacie to uczucie :D
A jak tam u Was ? Macie do polecenia coś ciekawego do oglądniecie ? :)
Chociaż wracając do dzielenia się wrażeniami. To odniosłam ostatnio w tym zakresie mały sukces ^^ Po trzech latach wiercenia dziury w brzuchu K i P w końcu udało mi się im wkręcić parę k'popowych kawałków. Chociaż podejrzewam, że to krótkotrwały zapał ( dalej nie będę miała o czym z nimi rozmawiać :D).
W każdym razie K jest totalnie zakochana w Big Bang - Haru Haru. Dzwoni teraz do mnie z pretensjami, że nic nie robi tylko na okrągło tego słucha bo nie może przestać :D. A mi się dziwiła wcześniej jak może mi się coś tak wkręcić :D.
Więc na koniec i dla przypomnienia.
Big Bang - Haru Haru.
Boozer.